Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies?    Cyberbezpieczeństwo
AKCEPTUJĘ
  • Jubileusz

    (65kB)

  • Muzeum ponownie otwarte 7 lipca

    Szanowni Państwo
    uprzejmie informujemy, że we wtorek, 7 lipca,
    po prawie trzymiesięcznej przerwie
    zapraszamy do ponownego zwiedzania
    Muzeum Janusza Trzebiatowskiego.

    Prosimy zapoznać się z aktualnym
    Regulaminem zwiedzania Muzeum na stronie
    http://muzeumtrzebiatowskiego.pl/regulamin.html

     

Krzysztof Kiljański na koniec Impresji

Krzysztof Kiljański dał 19 grudnia koncert w Chojnickim Centrum Kultury. Był to już ostatni punkt programu Jesiennych Impresji z Muzeum Trzebiatowskiego. Wokalista, obdarzony rewelacyjnym ciepłym głosem, miał na scenie ChCK świetne towarzystwo, bo na keyboardzie grał Piotr Matuszczyk, a na "odchudzonym", jak to określił Kiljański, kontrabasie - Bartosz Szetela. Aranżacje w lekko jazzowych klimatach wpadały w ucho, a w repertuarze dominowały okołoświąteczne hity z amerykańskiej klasyki, śpiewane też po angielsku. Były polskie rodzynki, jak Jej portret Nahornego i Kofty oraz Prócz ciebie, nic, niestety bez Kayah...A ten duet przyniósł obojgu artystom niesamowitą popularność. Na sam koniec były kolędy i to po polsku. "Gdy się Chrystus rodzi" i "Cicha noc". No i można by w tym wykonaniu i w tych aranżacjach słuchać tego i słuchać... Zwłaszcza starsza część widowni byłaby za tym, by kolęd było więcej...

Był bis i gorące podziękowanie dla gości. Przy czym sam Kiljański okazał się uroczym gawędziarzem, pomiędzy piosenkami swobodnie przechodził od tego, że palenie szkodzi, (dlatego nie pali zbyt wiele), do przyszłorocznej drożyzny. Wszystko pół żartem pół serio, nieco z przymrużeniem oka, fajnie. Bez zadęcia. Scena przybrana była świątecznie, a w tle na ekranie mieliśmy niecodzienny rajd po Chojnicach widzianych z drona, a także bożonarodzeniowe przebitki. Ale w którymś momencie coś zastrajkowało i spacer po mieście się skończył. Musiała nam wystarczyć kolorowa poświata. Cóż, złośliwość rzeczy martwych...Ale koncertu nam to nie popsuło...I takich recitali marzyłoby się więcej...

Tekst i fot. Maria Eichler Z lewej Krzysztof Kiljański, na gitarze basowej gra Bartosz Szetela.

Script logo